Aktualizacja 24.08.2025
Tożsamość z odzysku, czyli recykling tiszertu
3 lutego, przy okazji otwarcia Galerii Wzornictwa Polskiego, nowej wystawy stałej w Muzeum Narodowym w Warszawie, mieliśmy wyjątkową okazję poprowadzić warsztaty pod tytułem Tożsamość z odzysku. Było to wydarzenie szczególne nie tylko dlatego, że towarzyszyło inauguracji ważnej ekspozycji, ale także dlatego, że pozwoliło uczestniczkom i uczestnikom zetknąć się bezpośrednio z historią polskiej mody oraz praktycznie spróbować swoich sił w twórczej pracy z materiałem.

Spotkanie rozpoczęliśmy od wizyty na wystawie. Wspólnie z grupą przeszliśmy przez przestrzenie Galerii, gdzie opowiadaliśmy o sylwetkach najważniejszych postaci polskiego wzornictwa modowego drugiej połowy XX wieku. Zatrzymaliśmy się przy projektach Barbary Hoff, ikony polskiej mody, która potrafiła w czasach niedoboru stworzyć markę bliską ludziom i masowo dostępną. Opowiedzieliśmy również o Grażynie Hase, artystce łączącej świat mody z kulturą i sztuką, oraz o Krzysztofie Antkowiaku, którego projekty na przełomie lat 80. i 90. pokazywały nowoczesne spojrzenie na ubiór. Nie mogło zabraknąć także historii Hofflandu, marki, która w PRL-u stała się synonimem modnej odzieży dostępnej dla szerokiego grona odbiorców.

Szczególną uwagę przyciągały sztandarowe ubrania z kolekcji Hofflandu, które znalazły się wśród eksponatów. To właśnie one były punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak polscy projektanci radzili sobie w latach 80. – czasach permanentnych braków materiałowych i ograniczonego dostępu do nowoczesnych tkanin. W takich realiach recykling, przerabianie i ponowne wykorzystywanie ubrań nie były jedynie wyborem estetycznym, lecz koniecznością. To, co dziś nazwalibyśmy upcyklingiem czy ideą „zero waste”, wtedy było codzienną praktyką kreatywnych projektantów oraz zwykłych użytkowników ubrań.
Po części wystawowej przeszliśmy do sali warsztatowej, gdzie na stołach czekały już nasze maszyny do szycia, nici, kolorowe łatki, dodatki i wszystkie akcesoria niezbędne do pracy. Każda z uczestniczek przyszła z własnym t-shirtem, któremu chciała nadać drugie życie. Były to często rzeczy leżące od lat na dnie szafy: za małe, sprane, nielubiane albo po prostu nudne. Zadaniem warsztatowym było przekształcenie ich w unikatowe, autorskie projekty – takie, które będą noszone z dumą i staną się wyrazem indywidualnego stylu.

Przez trzy godziny w sali panowała twórcza atmosfera. Maszyny turkotały, w tle toczyły się rozmowy o modzie dawniej i dziś, a na stołach pojawiały się coraz odważniejsze projekty. Jedne uczestniczki wybierały delikatne rozwiązania – naszycie kolorowych aplikacji czy wstawienie kontrastowej lamówki. Inne eksperymentowały odważniej: wycinały duże fragmenty materiału, doszywały rękawy z innej tkaniny, a nawet tworzyły całkiem nowe formy z kilku t-shirtów połączonych w jeden. Było w tym dużo prób, niekiedy prucia i zaczynania od nowa, ale właśnie te momenty najlepiej oddawały ideę warsztatów – że proces jest równie ważny jak efekt końcowy.
Chcieliśmy w ten sposób oddać hołd polskim projektantom, którzy w latach 80. musieli improwizować, korzystając z dostępnych resztek, tkanin technicznych, a nawet materiałów przeznaczonych pierwotnie do zupełnie innych celów. Ich kreatywność sprawiła, że z niedoboru rodziła się moda pełna pomysłowości, nierzadko bardziej nowatorska niż to, co można było kupić na Zachodzie. Dzisiejsze działania w duchu recyklingu i upcyklingu wpisują się w tę tradycję i pokazują, że dawne doświadczenia mogą być inspiracją do współczesnych poszukiwań.

Na zakończenie warsztatów każda z uczestniczek mogła zaprezentować swój projekt. Efekty były imponujące – od minimalistycznych, subtelnie odświeżonych T-shirtów, po śmiałe, artystyczne konstrukcje, które mogłyby z powodzeniem pojawić się na pokazie mody. Najważniejsze jednak, że wszystkie ubrania stały się odzwierciedleniem osobowości ich autorek. To, co było zwykłą, często zapomnianą rzeczą, zmieniło się w przedmiot wyjątkowy i niepowtarzalny.

Warsztaty Tożsamość z odzysku pokazały, że moda nie musi być czymś odległym ani elitarnym. Może być blisko ludzi, wciągać ich w proces twórczy i dawać satysfakcję z własnoręcznie wykonanej pracy. Uczestniczki wychodziły z sali nie tylko z nowymi ubraniami, ale przede wszystkim z poczuciem sprawczości i radości, że w prosty sposób można nadać drugie życie temu, co już mamy. A dla nas był to najlepszy dowód, że historia polskiego wzornictwa i tradycja twórczego przerabiania ubrań nadal inspiruje – zarówno w muzealnej przestrzeni, jak i w codziennym życiu.

Inne artykuły o szyciu, które mogą Cię zainteresować: